Etyka cyfrowa
Drodzy w Chrystusie Panu,
W świetle teologii chrześcijańskiej każdy człowiek jest powołany do życia w miłości, szacunku i wspólnocie z innymi. Internet, jako przestrzeń społeczna, nie jest wolny od tych zobowiązań. Zachowania takie jak trolling, cyberprzemoc czy hejtowanie mogą być interpretowane jako współczesne wyrazy grzechu przeciwko miłości bliźniego.
Zachęcam osoby, które mogą nieświadomie lub świadomie przyczyniać się do szerzenia negatywnych postaw w sieci, do głębokiego rachunku sumienia. Warto zadać sobie pytanie: Czy przez moje działania w Internecie nie staję się przypadkiem 'trollem’ lub 'hejterem’? Czy moje słowa i czyny budują wspólnotę i wzajemne zrozumienie, czy też przyczyniają się do bólu i podziałów?
Każdy grzech, w tym grzechy popełniane w przestrzeni wirtualnej, ma swoje konsekwencje zarówno dla samego sprawcy i ofiary, jak i dla wspólnoty. Słowa mogą ranić, a ich skutki bywają długotrwałe i głęboko niszczące. Chrześcijaństwo uczy, że przemiana i nawrócenie są zawsze możliwe. Każdy człowiek, który uświadomi sobie negatywne skutki swoich działań, jest wezwany do zmiany swojego postępowania, przeproszenia tych, których zranił, i dążenia do życia w zgodzie z wartościami Ewangelii.
Prawdziwa miłość bliźniego manifestuje się również w świecie cyfrowym poprzez promowanie pozytywnych, wspierających i autentycznych interakcji. Jako chrześcijanie, powinniśmy być solą ziemi i światłem świata również w Internecie, promując postawy godne naśladowania i wzmacniając wzorce zachowań, które wspierają życie społeczne i dobro wspólne.
Internet, jako nowoczesne narzędzie komunikacji, nie zwalnia nas z odpowiedzialności za nasze słowa. Przypowieść o siewcy, może służyć jako metafora odpowiedzialnego korzystania z mowy: „Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze”(Mt 13,18-19). Nasze słowa mogą siać zarówno dobro, jak i zło; mogą budować albo niszczyć.
Apostoł Paweł przypomina o znaczeniu budującej mowy: „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym”(Ef 4,29). W świetle tych słów warto zastanowić się, czy nasze komentarze w sieci są zgodne z duchem wzajemnego budowania i wzmacniają wspólnotę.
Zachęcam do głębokiego rachunku sumienia. Każda osoba korzystająca z Internetu powinna zadać sobie pytanie: Czy moje działania online odzwierciedlają miłość i szacunek, do których wzywa nas Chrystus? Przemiana serca i nawrócenie są możliwe, a każdy krok w kierunku bardziej empatycznego i odpowiedzialnego korzystania z cyfrowych narzędzi jest krokiem w kierunku życia bardziej zgodnego z Ewangelią. Niech to będzie przypomnienie, że każdy z nas ma moc, by być światłem w cyfrowym mroku, promując wartości, które są fundamentem godnego życia społecznego.
Internet, pomimo że jest narzędziem umożliwiającym szeroką komunikację i dostęp do wiedzy, stał się również areną dla zachowań destrukcyjnych, takich jak trolling czy hejtowanie. Warto zatem kontynuować refleksję, mając na uwadze, że każdy z nas może stać się zarówno sprawcą, jak i ofiarą tych negatywnych zachowań.
Ewangeliczne wezwanie do miłości bliźniego i przebaczenia (por. Łk 6,37) jest jasne i niepodlegające wyjątkom, nawet w wirtualnej rzeczywistości. Zbyt często zapominamy, że za ekranami komputerów i smartfonów są prawdziwi ludzie, którzy odczuwają ból i którzy mogą być głęboko ranni przez nasze słowa. W Liście św. Jakuba znajdujemy ostrzeżenie: „Tak i język jest ogniem” (Jk 3,6). W kontekście internetowej komunikacji to ostrzeżenie staje się szczególnie istotne, ponieważ szkody wyrządzone przez nieodpowiedzialne używanie słów mogą być trudne do naprawienia.
Te internetowe formy prześladowania są nie tylko etycznym faux-pas; one mają realne, często tragiczne konsekwencje. Badania wykazują, że cyberprzemoc prowadzi do depresji, lęku, a nawet samobójstw wśród młodzieży. Dlatego, zgodnie z chrześcijańskim rozumieniem grzechu, działania takie jak trolling czy hejtowanie powinny być traktowane bardzo poważnie — jako grzechy ciężkie.
Apeluję, aby każdy, kto korzysta z internetu, pamiętał o swojej odpowiedzialności za słowa i działania online. Świadomość, że to my możemy być przyczyną bólu, a nawet tragedii innej osoby, powinna prowadzić do głębokiego rachunku sumienia. Każdy z nas ma obowiązek działać tak, by nasza obecność w sieci była źródłem dobra, wspierania i zrozumienia. Niech przestrzeń wirtualna będzie miejscem, w którym zasady Ewangelii nie są zapominane, ale są żywo realizowane.
Niech ta refleksja będzie dla nas przypomnieniem o odpowiedzialności, jaką niesiemy, korzystając z narzędzi cyfrowych, i o naszym powołaniu do bycia świadkami Chrystusa w każdej sytuacji życiowej.
Podejmijmy wyzwanie bycia światłem w cyfrowym świecie, pamiętając, że „po owocu bowiem poznaje się każde drzewo;” (Łk 6,44). Niech nasze działania online będą owocami, które przynoszą dobro i wspierają wzajemne zrozumienie.
+ Robert Matysiak NCC